Adam Michnik: Wodzem pozostał do śmierci.


Z pewnością był osobowością niebanalną. Stefan Kisielewski powiedział mi kiedyś, że Piasecki to znakomity gracz, który jednak w kolejnych rozdaniach kart otrzymuje same blotki. Nie miał więc widoków na prawdziwy sukces.

Nie rozumiałem, jaki miał naprawdę system wartości - z pewnością był zwierzęciem politycznym: grał o władzę i grał z władzą. Miał temperament przywódcy, umiał skupiać wokół siebie ludzi, którzy ufali mu niemal ślepo. Dlatego umiał przetrwać liczne rozłamy we własnym środowisku; wodzem pozostał do śmierci.

Wojciech Wasiutyński, wybitny publicysta obozu endeckiego, przedwojenny oenerowiec, pisał: ''Do Piaseckiego ciągnęli jak ćmy do lampy mężczyźni o cechach, które uważa się za kobiece: nastrojowi, o zmiennej woli, wrażliwi, nerwowi. Był dla nich filarem. Nie miał bowiem żadnych z tych cech. Był namiętny na zimno, logiczny, podstępny, odważny, niedostępny nastrojom i fantazjom, nieczuły, niezwierzający się nikomu, nawet przyjaciołom od dzieciństwa, ze swoich uczuć. Był okrutny, ale okrutny przez poczucie własnej wyższości i obojętność, a nie przez sadyzm. Mógł kazać kogoś zabić albo okaleczyć, nigdy jednak dla przyjemności czy satysfakcji własnej''.
Pozostało 97% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej