Kwestia kobieca

Życie studenckie nie składało się tylko z nauki, mam nadzieję.

- Szybko się wytworzyło kółko literackie; wydaliśmy nawet z czasem tomik poezji pod tytułem "Idąc razem", co oznaczać miało rozmaite orientacje ideowe. Andrzej Braun był jednym z autorów tego tomu. Wtedy, na pierwszym roku, poznałam panią Marynę - Marię Żmigrodzką.

Jak wyglądało to spotkanie?

- Zobaczyłam "prześliczną rudowłosą", jak z wiersza Apollinaire'a. A ta rudowłosa była najinteligentniejsza i najlepiej wykształcona z nas wszystkich. Olśniewająca postać.

Była mądrzejsza od pani? Czy to możliwe?

- Oczywiście. Studiowała już w czasie okupacji, na Uniwersytecie Ziem Zachodnich, który tajnie działał w Warszawie, była więc znacznie bardziej zaawansowana w wiedzy polonistycznej. Wszystko jej przychodziło łatwo, nawet czytanie tych stosów Orzeszkowej i Wyspiańskiego. Czasami mi nawet to i owo streszczała, kiedy już nie byłam w stanie przyswajać. Miała w ogóle lepsze oceny; ja byłam bardziej dziwaczką, ona urodzoną prymuską. Bez żadnego wysiłku, skromnie, z dobrotliwą ironią zaginała każdego.
Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej