W połowie ubiegłego roku LOT rozpoczął wielką ofensywę. Przejął klientów po zbankrutowanej linii OLT Express. Otworzył kolejne połączenie do Stuttgartu leżącego w sercu Niemiec. A Niemcy to dla LOT-u rynek strategiczny. - LOT pragnie sukcesu - zapewniał w lipcu prezes Marcin Piróg, prezentując półroczne wyniki spółki. - Są znacząco lepsze niż przed rokiem. Cały rok 2012 zamkniemy zyskiem.

Pozycję LOT-u miały wzmocnić dreamlinery. - Wiosną przyszłego roku będziemy mieli najnowocześniejszą i najnowszą flotę samolotów oraz najniższe spośród wszystkich tradycyjnych przewoźników w Europie koszty jednostkowe - mówił prezes. - Od połowy stycznia maszyna ta zacznie latać do Chicago. Od lutego zacznie obsługiwać rejsy do Nowego Jorku. Od końca marca dreamlinery powinny również latać do Toronto i Pekinu. Już po dostawie pierwszych pięciu LOT będzie rentowny. Dopiero dziewięć miesięcy po nas dreamlinery zaczną latać w British Airways - podkreślał z dumą.
Pozostało 96% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej