Mój prapradziadek ze strony ojca był znanym praskim młynarzem. Miał dziewięć córek - opowiadał o swoich przodkach Vaclav Havel. - No i musiał cały swój majątek poświęcić na ich posagi, a dla jedynego syna nie zostało już nic.

Pradziadek Vaclava pracował więc jako robotnik. Ale już jego syn, jak żartowano w Pradze, nie pogodził się z tym losem i znowu się dorobił. Skończył architekturę, pożyczył skądś pieniądze, wybrukował gdzieś porządnie rynek i został przedsiębiorcą budowlanym.
Pozostało 98% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej