Marian Pilot: - Nasłuchałem się niedawno w pociągu! Do mojego przedziału dosiadł się zażywny gość, na oko główny księgowy. Może handlowiec, marketingowiec jakiś. Inteligent, jednym słowem, rozmowny, kontaktowy, serce na dłoni. Zeszło na Jedwabne. Powiada on: ''Tyle huku o stodołę. A to przecież nie Polacy palili. To chłopi''.

Grzegorz Sroczyński: Rozwinął tę myśl?

- ''Ja, panie, z tamtych stron pochodzący, tam ludzie prawdę znają. Polak do czegoś takiego ręki by nie przyłożył.
Pozostało 98% tekstu
Wyczerpałeś już limit bezpłatnych artykułów w tym miesiącu

Bądź na bieżąco - kup cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych
i wszystkich magazynów Wyborczej