Owernia, widok na wulkan Puy de Deme; Fot. Joel Damase/Photononstop

Stwierdziwszy, że nie może rządzić światem, Szatan siadł na krawędzi krateru i gorzko zapłakał. W głębiny powstałego tak jeziora Pavin w masywie Sancy Bóg strącił Besse - miasto rozwiązłości. Wiry wodne rezonują czasem dźwiękiem kościelnych dzwonów po tafli jeziora zwanego "pavens" - straszliwym, już w starożytności uważanym za bramę piekieł. Spośród 50 jezior Owernii tylko w nim nie wolno pływać...

Muszę wierzyć mojemu rozmówcy na słowo. Popijając verveine du Velay (tutejszy likier na bazie werbeny i 30 innych ziół), słucham legend o wulkanach. To właśnie im zawdzięcza region mozaikę górskich masywów, granitowych płaskowyżów i wąskich dolin.

W okolicy wznosi się ponad 80 wulkanów. Pretendujące do Listy Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO pasmo Chane des Puys układa się w niemal prostą, długą na 40 km linię. Czasem wiatr rozwieje na chwilę mgłę, pozwalając mi dojrzeć zarys stożka...
Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej