Fot. Tomasz Stańczak / Agencja Gazeta

Grzegorz Sroczyński: Co restauracje mówią o Polakach?

Magdalena Gessler: Że żyją byle jak. Dać żreć, rzucić coś na talerz. Byle szybciej. Kombinują: odgrzeję kurczaka w mikrofali. Usmażę frytki dziesiąty raz w tym samym oleju, nikt się nie pozna.

A ktoś się pozna poza panią?

- Człowiek jest zwierzęciem. I jak mu dają żreć coś niedobrego, to wyczuje. Instynkt.

Dać żreć. Skąd to w Polakach?

- Jesteśmy krajem na dorobku, od 20 lat trwa nad Wisłą wyścig szczurów. Polak boi się, że jak trochę zwolni, zacznie celebrować życie, to go sąsiad wyprzedzi. Nie dać się wyprzedzić, nie dać się wykiwać - to nasz lęk podstawowy.

I dlatego mamy wstrętne frytki?

- Tak. Bo dobre frytki trzeba celebrować, smażyć dwa razy. To trwa.

Dwa razy? Po co?

- Pierwszy raz, żeby były blade, ale w środku miękkie. Potem wyrzucasz na bibułę, odsączasz. Jak są zimne, smażysz drugi raz na złoto, solisz i jesz.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej