Amir Kassaei. Fot. Martin KrollWspółczesny Don Draper siedzi w narożnym gabinecie na 11. piętrze starego biurowca na rogu Madison Avenue i 50. Ulicy. Za oknem płynie Manhattan - rzeka ludzi i samochodów. Już od kilkudziesięciu lat palenie w budynku jest zabronione, więc Draper zjeżdża na dół windą w stylu art deco, mija kantorek portiera i wychodzi na zewnątrz.

Ma czwórkę dzieci z trzema kobietami, najstarsza córka ma 18 lat i jest owocem przygody na jedną noc. Dzieci mieszkają na różnych kontynentach. Miałem sporo szczęścia, bo on sam coraz rzadziej urzęduje na Madison Avenue. Złapałem go tam w przerwie między podróżami.

...
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.