Fot. CARLOS BARRIA REUTERS

W poniedziałek 31 października ma się urodzić siedmiomiliardowy mieszkaniec Ziemi. Tak wynika ze statystyk ONZ. Nikt nie jest w stanie przewidzieć, gdzie się urodzi, ale wiadomo, co on lub ona zastanie. Kryzys gospodarczy, wojny, głód, zanieczyszczone środowisko - jednym tchem potrafimy wyliczać zło tego świata. Nie da się mu zaprzeczyć.

Organizacja Plan International, która prowadzi działalność dobroczynną na rzecz dzieci, zamierza przyznać symboliczny certyfikat siedmiomiliardowego obywatela jednej z dziewczynek urodzonych w Uttar Pradeś - najbardziej zaludnionym stanie Indii. To po to, by nagłośnić problem z aborcją żeńskich płodów w tym regionie - szacuje się, że nawet pół miliona rocznie. Dziewczynki są tam dużym obciążeniem dla rodziny, bo trzeba im przygotować kosztowny posag, a chłopcy zarabiają na siebie.
Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej