Fot.Dariusz Kulesza / AG Alternatywa jest coraz wyraźniejsza: albo komfortowe auta i klimatyzowane apartamenty, albo czyste niebo dla naszych dzieci. Na zdjęciu: elektrownia i kopalnia w Bełchatowie.

Julia Friedrichs ma 32 lata, maleńkiego synka i troskę, która spędza jej sen z powiek - że świat, który czeka na jej dziecko, może nie być całkiem w porządku.

Jeśli zmiany klimatyczne będą postępować, to pod koniec stulecia oddychać będziemy powietrzem jak z wnętrza U-Boota. Jeden kryzys finansowy goni drugi, niesprawiedliwości rosną jak góry długów, kapitalizm staje się coraz bardziej bezwzględny, z telewizora zaś, przed którym przeciętny obywatel spędza prawie cztery godziny dziennie, wylewają się tylko konsumpcjonizm i głupota.
Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej