"Walnijmy w nich portfelami!" - zaapelował Ludwik Dorn na wszystkich swoich blogach, proponując bojkot reklamodawców, którzy - ogłaszając się przed, po i w trakcie show "The Voice of Poland" - pośrednio wspierają promocję satanizmu w TVP.

Bojkot to nie jest taka prosta sprawa, nie powinien bowiem uderzać w reklamowany brand, tylko w jego właściciela. Gdy w zeszłym roku oburzeni reklamą "Czas na zimnego Lecha" przestawiali się np. na Tyskie czy na Żubra, mogli sobie fantazjować, że uderzają kogoś po kieszeni, ale w rzeczywistości dawali zarobić dokładnie tej samej Kompanii Piwowarskiej, do której należą te marki (i wiele innych zresztą).

Powiedzmy, że Ludwik Dorn oburzony reklamą Media Marktu ogłosi, że jego noga więcej w tych sklepach nie postanie, i pójdzie na zakupy do Saturna. Nikogo tym nie uderzy po kieszeni, oba brandy prowadzone są bowiem przez tę samą firmę Media-Saturn Holding, która z kolei należy do niemieckiego giganta Metro AG, właściciela sieci Real i Makro Cash and Carry.
Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej