Władza przez ostatnie 20 lat nie nauczyła się partnerskich rozmów z obywatelami. Choć rewolucja "Solidarności" na początku lat 80. przyniosła pewne wzorce, to jednak nie mogły one znaleźć kontynuacji. Więcej, pierwsza dekada wolności upłynęła w duchu iście antyobywatelskim. Była świetną ilustracją słów klasyka teorii demokracji, który pisał, że rządzić powinny elity polityczne, bo to one są przygotowane do sprawowania władzy. Aktywność obywateli sprowadzała się do oddania raz na kilka lat głosów w wyborach.
Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej