Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl
>
Myślę, że pora już wytłumaczyć ludziom, jak się poruszać w służbie zdrowia. Pora wyjaśnić, ile kosztuje każde badanie, operacja, lekarstwa. Pora wytłumaczyć, że prywatne ubezpieczenia są nieodzowne, a prywatyzacji części szpitali i przychodni nie uda się uniknąć.
Od ponad 15 lat pracuję w warszawskim szpitalu na ostrych dyżurach. Nigdy nie było łatwo, ale w związku z medialną nagonką, tracimy ochotę na pracę w państwowych szpitalach. Kilka razy dziennie słyszę to samo: "płacę składki i mi się należy!". To ulubiony frazes pacjentów: należy się im wszystko, o każdej porze dnia i nocy.
Na ostatnim nocnym dyżurze przyjąłem 89 pacjentów, z czego pilnej pomocy potrzebowało najwyżej 20 proc. Reszta przyszła, bo "im się należy". Kilku pijaków, jakiś katar od tygodnia, pobolewanie nogi. Kobieta wezwała pogotowie i kazała się przywieść do szpitala o czwartej rano, bo jej drzazga weszła w palec. Płaci składki. Jak mnie nie przyjmiecie, to dzwonię do TVN!
Właśnie, składki! Policzmy razem. Przeciętny Polak płaci 9 proc. wynagrodzenia, czyli średnio ponad 300 zł miesięcznie. Doliczmy to tego dzieci i młodzież, które składek nie płacą, następnie bezrobotnych, rolników (słynny KRUS) i okaże się, że NFZ ma miesięcznie ok. 120 zł od Polaka.
I za te 120 zł chcielibyśmy mieć służbę zdrowia na poziomie amerykańskim, gdzie za ubezpieczenie trzeba zapłacić nie mniej niż 350 dol. miesięcznie. Oczekujemy refundacji leków, pomocy lekarza rodzinnego, szpitali, specjalistów, badań, operacji, sanatorium, rehabilitacji... Wszystkiego, za 120 zł miesięcznie? Kto wreszcie wytłumaczy polskim pacjentom, że cudów nie ma!
Jedna prywatna wizyta u lekarza kosztuje tyle samo lub więcej niż miesięczna składka zdrowotna statystycznego Polaka!
Urzędnicy NFZ miotają się, niczym wieloryb na agrafce, żeby starczyło przynajmniej na sprawy najpilniejsze, problem w tym, że dla każdego najpilniejsza jest jego choroba.
Wiadomo, pacjent ma zawsze rację, wszystko mu się należy, urzędnicy są bez serca, lekarze głupi i skorumpowani.
Na szczęście, za kilka miesięcy wyjeżdżam do Niemiec i obejmuję prywatną praktykę pod Hamburgiem.