Na wizytę u endokrynologa poczekam półtora roku

Czekająca wciąż pacjentka
2010-01-15, ostatnia aktualizacja 2010-01-15 18:04

Pod koniec listopada zapytałam w przychodni, czy już wiadomo, kiedy zaczną się zapisy do endokrynologa na 2010 r. Jakież było moje zdziwienie, gdy rejestratorka poinformowała mnie, że limit osób na pierwsze półrocze już się wyczerpał, bo zapisy zamiast w grudniu, zaczęły się we wrześniu

Akcja Leczyć po ludzku
Akcja Leczyć po ludzku
Skierowanie do endokrynologa dostałam w lipcu 2009 r., wypisał je mój lekarz pierwszego kontaktu. W poradni rejestratorka powiedziała, że wyczerpała się pula miejsc na ten rok dla osób, które mają mieć pierwszą wizytę. Oraz że zapisy na 2010 r. będą prowadzone w grudniu 2009 r.

Pod koniec listopada, będąc przypadkiem w przychodni, zapytałam, czy już wiadomo, kiedy dokładnie zaczną się zapisy do endokrynologa na 2010 r. Jakież było moje zdziwienie, gdy rejestratorka poinformowała mnie, że limit osób na pierwsze półrocze już się wyczerpał. Na polecenie kierownika poradni zapisy rozpoczęły się bowiem 15 września, o czym żaden z oczekujących pacjentów nie został poinformowany. Jednocześnie dowiedziałam się, że zapisy na drugie półrocze 2010 r. zaczną się od grudnia, ale dokładnie nie wiadomo kiedy.

W pierwszych dniach grudnia znowu poszłam do poradni. I jeszcze większe zdziwienie - zapisy na drugie półrocze 2010 r. zostały zawieszone na czas nieokreślony i nie wiadomo, czy w ogóle będą. Pani w rejestracji poleciła zapisać się do poradni w sąsiednich miastach (najbliższe odległe jest o 25 km).

Tym sposobem osoby, które przypadkiem znalazły się w rejestracji ze skierowaniem we wrześniu, będą mogły skorzystać z porady endokrynologa już po trzech-czterech miesiącach oczekiwania. Natomiast te, które otrzymały skierowanie wcześniej, być może zobaczą się z lekarzem po półtora roku, a może dwóch latach!

Moja choroba na szczęście nie jest śmiertelna, ale nieleczona może przynieść zagrażające życiu skutki. Do lekarzy nie chodzą raczej ludzie zdrowi. To żałosne, że oprócz zmagania się z chorobą pacjent jest narażony na przedmiotowe traktowanie. Nie oburza mnie to, że jest tak mało miejsc dla pacjentów u specjalistów (do tego NFZ zdążyło nas, niestety, przyzwyczaić), ale że system zapisywania się jest tak chaotyczny, nieprzewidywalny, niesprawiedliwy i pozbawiony jakiejkolwiek logiki.

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

We wtorek z ''Gazetą'':

  • Palce Lizać
  • Grube dzieci. Tabela
  • Ubezwłasnowolnienie. Poradnik, cz. 1