Jak potraktowano Ciebie lub Twoich bliskich? ''Po ludzku'' czy raczej jak przedmiot? Czekamy na Wasze listy. Napisz: leczyc@wyborcza.pl
>
Prawie trzy lata temu poroniłam. Trudno mi to zapomnieć do dziś.
Zgłosiłam się do szpitala położniczego w Gdańsku przy ul. Klinicznej. Zostałam położona w 2-osobowej sali razem z pacjentką i jej nowonarodzonym dzieckiem. W trakcie robienia USG dopochwowego obecni byli studenci wraz z lekarzem, który później robił łyżeczkowanie. W czasie gdy wszyscy zgromadzeni z różnym zainteresowaniem patrzyli między moje nogi albo w ekran monitora, lekarz komentował mój przypadek: "Patrzcie, resztki płodu utknęły w szyjce macicy, widzieliście kiedyś ciążę szyjkową?".
O takim drobiazgu, jak przedstawienie się lekarza, to w ogóle nie ma co mówić. Tak traktuje się pacjentów w szpitalach i takiej znieczulicy uczy się studentów - przyszłych lekarzy.