To oznacza, że lekarz, pielęgniarka, położna czy rehabilitant powinni mi się przedstawić i traktować mnie taktownie, życzliwie i cierpliwie. Nie życzę sobie, by mówiono do minie na ty: babciu, dziadku, ten z przepukliną itp. Mam swoje imię i nazwisko.
Mam prawo wymagać, by podczas badania lub zabiegu był obecny tylko niezbędny personel. Do gabinetu nie mogą wchodzić osoby trzecie - pani z rejestracji z kartami innych pacjentów; pielęgniarka, która wróciła po pieczątkę; inny lekarz, który przyszedł się skonsultować ani też inny pacjent, który "tylko chce o coś zapytać". Jeżeli ktoś przypadkowy wchodzi, lekarz czy pielęgniarka powinni go wyprosić. Jeśli tego nie zrobi, sam mam do tego prawo.
Powinienem mieć możliwość przygotowania się do badania w osobnym osłoniętym miejscu. Gabinet powinien mieć stosowne zamknięcie albo na zewnątrz wywieszkę (zapalone światło, "Nie wchodzić"). Badanie czy zabieg powinny odbywać się w takim miejscu, aby nie można mnie było podglądać ani podsłuchiwać. Zaś w trakcie pobytu w szpitalu, gdy nie mogę opuszczać łóżka, mam prawo oczekiwać, że badania lub zabiegi będą wykonywane za zasłonką czy parawanem.
Badanie czy zabieg powinny przebiegać sprawnie i jak najmniej boleśnie. Zadawanie nadmiernego i zbędnego bólu przez niedbałe wykonywanie zastrzyku, zmiany opatrunków czy niedelikatne badanie jest naruszeniem godności człowieka.
Pobyt w szpitalu jest dla mnie stresujący, mam więc prawo oczekiwać, by personel ten stres minimalizował. Wiem, że obchód lekarski jest ważną częścią pracy lekarzy i pielęgniarek w szpitalu. Ale mam prawo oczekiwać, że nikt nie będzie mnie zmuszał do rozbierania się przed innymi pacjentami w sali. Lekarz nie może omawiać mojej choroby i zadawać mi intymnych pytań na głos przy wszystkich. To ja decyduję, komu przekażę informacje o swoim zdrowiu.
Jeżeli nie jestem w stanie się poruszać, mam prawo oczekiwać, że lekarz porozmawia ze mną w sposób intymny. Pacjenci chodzący powinni tę szczególną sytuację zrozumieć i na czas tej rozmowy opuścić salę. Jeśli nie mogą, lekarz powinien odbyć ze mną rozmowę szeptem.
Mam prawo wiedzieć, od kogo, kiedy i gdzie mogę uzyskać informacje o moim zdrowiu i leczeniu. W niektórych szpitalach są specjalne pokoje, do których lekarz może zaprosić pacjenta. To powinien być obowiązujący standard.
Wiem, że w klinikach i szpitalach akademii medycznych oraz innych placówkach uprawnionych do kształcenia personelu medycznego mogę spotkać się ze studentami. Mogą być oni obecni przy badaniu czy zabiegu, by obserwować jego przebieg. Lekarz, który przyprowadził studentów, nie może jednak bez mojej zgody zlecić studentom badania lub wykonania zabiegu. To ja o tym decyduję. Sama obecność studentów jest dla mnie dodatkowym stresem. Lekarz musi zadbać o to, by ich liczba i zachowanie nie naruszały mojego prawa do intymności.
A jak to prawo respektowano w twoim przypadku? Nasz e-mail: leczyc@wyborcza.pl