Rozwiewamy mity o depresji

Margit Kossobudzka
2011-05-21, ostatnia aktualizacja 2011-05-19 15:05


Fot. Michele Constantini /EAST NEWS/EAST NEWS
ZOBACZ TAKŻE
1. Depresja to tylko większy "dołek ".

Porównywanie depresji do "dołka" jest jak porównywanie lekkiego przeziębienia do grypy. Każdy ma czasami gorszy nastrój, zazwyczaj w reakcji na jakiś zawód lub przykre zdarzenie. Ale taki stan trwa najwyżej kilka dni. Depresja ciągnie się tygodniami, a nawet latami i potrafi zniszczyć życie chorego.

Nadchodzi stopniowo lub atakuje nagle. Często wtedy, gdy w życiu danej osoby wcale nie dzieje się nic złego. Ma pracę, pieniądze, zdrowe dzieci, dobrego partnera.

2. Depresja jest użalaniem się nad sobą.

Wielu sławnych ludzi cierpiało na depresję: Napoleon Bonaparte, Abraham Lincoln, Theodore Roosevelt, Winston Churchill, sir Isaac Newton, Stephen Hawking, Karol Darwin, Ludwik van Beethoven... Trudno o nich powiedzieć, że nic innego nie robili w życiu, tylko użalali się nad sobą.

3. Osoba chora powinna zacząć po prostu myśleć pozytywnie.

W świetle najnowszej wiedzy depresja związana jest z wadliwym funkcjonowaniem dwóch neuroprzekaźników w mózgu - serotoniny i noradrenaliny. Substancji tych jest u chorych zbyt mało. A zatem depresja jest prawdziwą chorobą. Nie pomoże wmawianie komuś, żeby wziął się w garść. To tak jakby powiedzieć choremu na zapalenie płuc, żeby ozdrowiał siłą woli. Zaburzenia nastroju nie są żadną słabością charakteru!

4. W depresji pomagają jedynie leki. Psychoterapia nie działa.

Działa i jedno, i drugie. Depresję na pierwszym etapie leczy się za pomocą środków stabilizujących nastrój. Mają one za zadanie zwiększyć ilość serotoniny i noradrenaliny w mózgu chorego. W miarę działania leków psychiatrzy często kierują pacjentów na psychoterapię. Leki mają za zadanie wyprowadzić chorego z najcięższego stanu (w którym i tak nie nawiąże relacji z psychologiem). Psychoterapia ma mu pomóc w dalszej walce z chorobą lub zapobiec jej nawrotom.

Psychiatrzy czasem porównują leki do protez, w których człowiek chory musi chodzić, bo sam nie może. Psychoterapia zaś polega na stopniowym zdejmowaniu tych urządzeń wspomagających i zachęcaniu pacjenta, by stanął o własnych siłach.

5. Leki na depresję "mieszają w głowie", uzależniają i mogą zmienić osobowość człowieka.

Nowoczesne leki antydepresyjne nie uzależniają i nie zmieniają osobowości człowieka. Prawdą jest za to, że sama depresja zmienia człowieka.

To, że leczony chory z czasem zachowuje się inaczej - jest bardziej zadowolony, pewny siebie - to tylko dowód na to, że środki te działają. Osoby, które leczą się z depresji, zaczynają w końcu podejmować jakieś decyzje, są bardziej aktywne - stają się takie, jakie byłyby przed chorobą. W uzależnienia natomiast często wpadają osoby, które nie leczą depresji, a jedynie maskują jej objawy, np. zażywając leki uspokajające na towarzyszące depresji lęki czy środki nasenne (barbiturany) na bezsenność. To te leki mogą nas uzależnić, a nie środki antydepresyjne.

Problemem w leczeniu depresji może być za to tolerancja leku oraz czas, po jakim kuracja działa. Trzeba się nastawić, że poprawę odczujemy dopiero po dwóch tygodniach, niekiedy później. Skuteczność leczenia można ocenić dopiero po 4-6 tygodniach. Zanim dojdziemy do wniosku, że lek nie działa, dajmy sobie ten czas. A jeśli rzeczywiście terapia nie skutkuje, lekarz zmieni nam lek.

6. Z depresji nie można się wyleczyć, a jedynie zaleczyć ją na jakiś czas.

Oczywiście, zdarzają się przypadki wyjątkowo opornej na leczenie depresji, ale z tą chorobą można też wygrać. Są chorzy, którzy doświadczyli ataku depresji tylko raz w życiu i po prawidłowym leczeniu choroba już nie powróciła. Więcej jest takich, u których nastąpiły dwa, trzy nawroty. Obecnie wydłuża się okres stosowania leków i uważa się, że pacjent powinien je brać jeszcze kilka miesięcy po ustąpieniu depresji. Nawroty są bowiem w 85 proc. spowodowane przedwczesnym odstawieniem leków.

7. Objawy depresji u osób starszych to zwykłe starzenie się, a u dzieci - normalny przejaw dorastania.

Osoby starsze zazwyczaj doświadczają większej liczby przykrych przeżyć: choroba lub śmierć kogoś bliskiego, zły stan zdrowia, osamotnienie czy problemy finansowe. Jednak depresja nie jest normalnym objawem starości. Ktoś, kto skończył 65. rok życia, nie musi od razu być smutny i niezdolny do jakiejkolwiek aktywności.

Depresja u osób starszych to narastający problem. Ludzie ci, jeszcze rzadziej niż młodzi dorośli, szukają pomocy u specjalisty, częściej też ich choroba maskowana jest przez coraz liczniejsze dolegliwości somatyczne (także choroby przewlekłe).

W przypadku dzieci i młodzieży przyjęło się uważać, że "zły nastrój" jest nieodłączną częścią dorastania. To nieprawda. Dzieci jak najbardziej mogą cierpieć na depresję, co gorsza, pogłębioną jeszcze normalnymi w tym wieku problemami emocjonalnymi i słabszą niż u dorosłych zdolnością do radzenia sobie z uczuciami.

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

We wtorek z ''Gazetą'':

  • Palce Lizać
  • Grube dzieci. Tabela
  • Ubezwłasnowolnienie. Poradnik, cz. 1