Jak potraktowano Ciebie lub Twoich bliskich? ''Po ludzku'' czy raczej jak przedmiot? Czekamy na Wasze listy. Napisz: leczyc@wyborcza.pl
>
Dorota Frontczak: Od czerwca obowiązuje Ustawa o prawach pacjenta. Ale z badań Instytutu wynika, że większość Polaków swoich praw nie zna. Ks. Arkadiusz Nowak: I dlatego robimy wspólnie akcję "Leczyć po ludzku". Przez wiele lat zajmowałem się zakażonymi HIV i chorymi na AIDS, walczyłem o ich prawa. W końcu doszedłem do wniosku, że AIDS to jedna z wielu chorób, że każdy z nas był lub będzie pacjentem. Chciałbym, by prawa pacjenta były czymś więcej niż pustymi hasłami na ścianie szpitala i przychodni.
Premier powołał Rzecznika Praw Pacjenta. Mam nadzieję, że urząd ten nabierze takiej rangi jak Rzecznik Praw Obywatelskich. Barbara Kozłowska, wcześniej dyrektorka biura praw pacjenta w Ministerstwie Zdrowia, ma trudne zadanie - już dziś dostaje sto skarg dziennie.
Czy w interesie szpitali nie byłoby, by każdy miał rzecznika? - Tak, potrzebna jest osoba, do której niezadowolony pacjent pójdzie wyżalić się w pierwszej kolejności. Który podpowie mu, jak swoich roszczeń dochodzić, i zadba, by takich błędów więcej w tym szpitalu nie było. Funkcję tą mogłaby pełnić pielęgniarka z wyższym wykształceniem. Pielęgniarki na studiach uczą się sporo o relacjach międzyludzkich, a ponadto ich ustawowym obowiązkiem jest informowanie pacjenta o przysługujących mu prawach.
NFZ zapowiedział cięcia budżetowe na przyszły rok. Niezbyt fortunny czas, by mówić o prawach pacjenta. - Ale nie wszystkie one wymagają pieniędzy. Wymagają raczej sprawnej komunikacji, życzliwości i zmiany sposobu myślenia o pacjencie, czasami zmian organizacyjnych.
Oczywiście realizowanie prawa dostępu do zdobyczy medycyny czy do bezpłatnych świadczeń kosztuje. Jestem jednak pewien, że pacjent inaczej przyjmie informację o tym, że musi poczekać kilka tygodni w kolejce na zabieg, jeżeli lekarz powie mu to z empatią, kulturalnie i wytłumaczy powód.
Jeżeli lekarz dwa razy zapyta, czy diagnoza jest jasna, nie będzie to natarczywością, tylko wyrazem troski. To są drobiazgi. Ale właśnie one poprawiają komfort pacjenta.
Pacjent, przychodząc do lekarza, jest zagubiony, powinien odczuć, że jest dla lekarza czy pielęgniarki kimś ważnym - w końcu oni są tam dla niego.
Jako pacjenci mamy też obowiązki? - Oczywiście! Sami musimy m.in. dbać o nasze zdrowie, stosować się do zaleceń lekarza i traktować personel z szacunkiem, jakiego sami oczekujemy. Pamiętajmy, że możemy się odwoływać i dochodzić swoich praw, ale to oznacza, że musimy się nauczyć się, jak to robić.
Akcja "Leczyć po ludzku" nie jest skierowana przeciwko pracownikom medycznym. Nie chodzi o to, by pacjent stał się bardziej roszczeniowy i uprzedzony do lekarza, ale o to, by umiał asertywnie z nim rozmawiać i by się go nie bał. Nowoczesny model leczenia ustawia pacjenta w pewnym sensie w roli partnera lekarza. Obie strony muszą do tej roli dojrzeć.