Uśmiech na pierwszy front
Wyzwiska, rękoczyny - recepcjonistki są narażone na nie codziennie. Jak nie zwariować w takiej pracy? A jeszcze sprawić, by pacjenci poczuli się wyjątkowi? Recepcjonistki uczą się tego na specjalnych szkoleniach
2,5 miesiąca miał czekać na chemioterapię w szpitalu przy ul. Szaserów pacjent po operacji onkologicznej. Profesor polecił mu prywatną klinikę w Otwocku, gdzie leczenie zaczęło się po tygodniu.
Wyzwiska, rękoczyny - recepcjonistki są narażone na nie codziennie. Jak nie zwariować w takiej pracy? A jeszcze sprawić, by pacjenci poczuli się wyjątkowi? Recepcjonistki uczą się tego na specjalnych szkoleniach
W gabinecie to lekarz kieruje rozmową: pyta, słucha, proponuje, zaleca. I to on decyduje, kiedy rozmowa się kończy - wstaje i odprowadza pacjenta do drzwi. To jest rodzaj teatru, tak, ale to sprawia, że pacjenci czują się pewniej.
Typową wizyta u lekarza przypomina wizytę kobiety w serwisie samochodowym. Albo słyszy: "Co będę pani tłumaczył? Się zrobi!". Albo mechanik zaczyna od budowy gaźnika
Kobieta, leżąc w sali chorych, usłyszała, jak lekarz za drzwiami skomentował jej zdjęcie rentgenowskie: Ale raczysko! - To nie jest optymalna forma zakomunikowania o chorobie nowotworowej - mówi psycholog, który uczy studentów medycyny komunikacji z pacjentem
Od sześciu lat w Polsce działają rodzinne domy starości. Ale ludzie nie wiedzą o ich istnieniu
Rozmowa z prof. Barbarą Bień, kierowniczką Kliniki Geriatrii Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku
Przeciętny Polak po 65. roku życia łyka codziennie co najmniej pięć leków. A leki zapisywane przez różnych specjalistów mogą wchodzić w niebezpieczne interakcje
Każdemu z nas zdarza się zapomnieć, po co otworzył lodówkę. Może nawet założyć buty nie do pary. Problem zaczyna się wtedy, kiedy te kłopoty z pamięcią dezorganizują życie - Rozmowa z prof. Marią Barcikowską z Instytutu Medycyny Doświadczalnej i Klinicznej PAN
Dziesięć czy piętnaście lat temu także kardiochirurgom nie przyszłoby do głowy operować osiemdziesięciolatka, o stulatku nie wspominając. Dziś to możliwe
Rodzina nie wstydzi się przywieźć chorego do szpitala, nie zostawić do siebie numeru kontaktowego, a potem go nie odebrać. Nie otwierają drzwi, gdy karetka zawozi wypisanego do domu. Ale oddanie bliskiego do domu pomocy społecznej nie wchodzi w grę, bo co powiedzą inni
Proszę pomyśleć o Mieczysławie Ćwiklińskiej. Chlała, żarła, była gruba i żyła tyle lat. Kochała baba życie każdą komórką i to ją przy nim trzymało - rozmowa z dr Ewą Bogacką*
Chorzy na depresję żywią często niechęć do leków psychotropowych. To po prostu ucieczka przed przyznaniem się do problemu. No bo jeśli biorę leki na depresję, to znaczy, że mam depresję, a to jest przecież zaburzenie psychiczne
Psychiatrii zarzucano, że pacjenta wyrywa się z jego środowiska, wiezie do odległego szpitala, a przecież on ma się adaptować w swoim środowisku. Centra zdrowia psychicznego, które mają powstać w każdym powiecie i dzielnicach wielkich miast, mają to zmienić
Rodzina czy przyjaciele nie są od leczenia. To zostawmy psychiatrom i psychoterapeutom. Bliscy są od tego, żeby pozwolić się choremu wygadać. I być blisko
Czasem czuję, że ta choroba bardziej wykańcza mnie niż ją. Jej depresja kiedyś przejdzie, a ja zostanę z poczuciem winy, odrzucenia, bezsilności i tego, że nie sprostałam zadaniu
- Czułam się jak w szklanym tunelu, do którego nikt nie może się dostać, a i ja nie mogłam się przebić na drugą stronę. Jedyne, co mogą zrobić bliscy osoby chorej na depresję, to przy niej trwać - mówi piosenkarka Katarzyna Groniec*
Mam 32 lata, jestem z Warszawy, skończyłam dobre liceum, studia na uniwerku, pracuję jako redaktorka. Moje 12 koleżanek, z którymi trzymamy się razem od liceum, mają podobnie udane życie - śmiało można nas nazwać kobietami sukcesu. Połowa z nas korzysta z usług psychoterapeuty (ja też), pięć przyjmowało lub nadal przyjmuje leki zapisane przez psychiatrę, trzy były hospitalizowane, jedna popełniła samobójstwo.
Cenę za szczególnie silną presję zawodową wcześniej czy później poniesie każdy. Pytanie tylko, kiedy to nastąpi i jaką przybierze postać: czy będzie to, kolokwialnie mówiąc, załamanie nerwowe czy może nadciśnienie lub zawał