Fluff
Natalia Osińska
Agora, Warszawa

Fani Małgorzaty Musierowicz zapewne mnie znienawidzą, ale od dawana trzymam kciuki za to, by z hasłem „literatura młodzieżowa z Poznaniem w tle” ludziom w końcu zaczęła się kojarzyć Natalia Osińska. Po ciepło przyjętym „Fanfiku” o Tosi, która zostaje Tośkiem, i jego całkiem udanej kontynuacji, „Slashu”, autorka wraca z trzecim tomem opowieści – „Fluffem”. I daje znać, że jeszcze nie powiedziała ostatniego słowa. Oto seria na miarę zmieniającego się Poznania – miasta, które w ostatnich latach coraz częściej bywało już symbolem nie zasłoniętych firanek, ale tolerancji.

Czas: tuż przed maturą, tym momentem nastoletniego życia, gdy trudno sobie jeszcze wyobrazić, że mogą być rzeczy ważniejsze i trudniejsze od tego egzaminu. Tym razem główną bohaterką Osińska uczyniła nieśmiałą i na pierwszy rzut oka dość nudną Matyldę (znany z poprzednich części Tosiek niby przechodzi na drugi plan tej historii). Dopiero moment, w którym bohaterka poznaje ekscentryczną Wikę (zawsze, nawet na maturze, ubraną jak na konwent fantastyki), sprawia, że ta postać nabiera rumieńców. Szybko nawiązujący się romans dwóch dziewcząt przeplatany jest poszukiwaniem odpowiedzi na pytanie: „Kim właściwie jestem?”. I tylko po części jest to pytanie o orientację seksualną.

Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej