Tekst pochodzi z najnowszego numeru "Książek dla Dzieci i Młodszych Dorosłych", dodatku do "Książek. Magazynu do Czytania"

„Mama Gęś”, Małgorzata Strzałkowska, ilustracje Adam Pękalski, Bajka, Warszawa

Wiek: 4+

Kto na lekcji angielskiego nie łamał sobie języka na perfidnym tekście o świstaku? Tym, który zaczyna się pytaniem: „How much wood could a woodchuck chuck?”, i kończy purnonsensową odpowiedzią. Otóż tę perłę poezji zawdzięczamy Mamie Gęsi, podobnie jak setki innych krótkich rymowanych wierszyków. Skąd Mama Gęś się wzięła, nie wie nikt. Jest kilka hipotez. Przyznają się do niej Francuzi, Anglicy i Amerykanie, jednak żadne przypuszczenie nie znajduje wiarygodnego potwierdzenia. Dodajmy, że pierwsze teorie na temat jej pochodzenia sięgają X wieku, co utrudnia weryfikację informacji. Jedno jest pewne. Pokolenia małych Anglików i Amerykanów wychowały się na tych rymowankach.

Pozostało 96% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej