Pamiętacie, co robiliście 31 grudnia 1995 roku? Był to dzień wielkiego finału, dzień, w którym końca dobiegło coś wyjątkowego w popkulturze, wydarzyło się wręcz coś porównywalnego z, powiedzmy, ostatnim koszykarskim meczem Michaela Jordana.

Tego bowiem dnia miała miejsce premiera ostatniej jak dotąd obrazkowej historyjki o Calvinie i Hobbesie.

Pozostaje jedną z zagadek współczesności, że cały świat zna Myszkę Miki, a Calvina z Hobbesem poza Ameryką pamięta się niekoniecznie, choć ich wynik u szczytu popularności ocierał się przecież o rekord Guinnessa ustanowiony przez kota Garfielda – rozprowadzane przez syndykat komiksowe paski (lub częściej nieco bardziej rozbudowane historie) o małym rozczochranym chłopcu i jego pluszowym tygrysku w pewnym momencie ukazywały się w 2,4 tys. gazet naraz.

Przyjaźń za 50 centów

To ten chłopiec, który imię dostał po protestanckim teologu wierzącym w predestynację, jest powodem, dla którego zawraca się tu szanownemu czytelnikowi głowę prehistorią z końca XX wieku. Nie można bowiem opowiadać o niegrzecznych dzieciach w literaturze i nie wspomnieć o tym koszmarnym bachorze.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej