"Wsypać szklankę kaszy do garnka, zalać wodą, przykryć, postawić na płycie. Oddalić się do innych zajęć. Poczuć zapach spalenizny. Jęczmienna przypali się trochę szybciej niż jaglana!

Czytaj również: Szczygieł próbuje wydostać się z plastikowego kręgu wstydu

Ugotować za dużo zupy. Położyć się koło dzieci, gdy będą zasypiać, i już nie wstać. Nie umyć zębów, nie sprzątnąć kuchni po kolacji, nie schować zupy do lodówki czy - opcjonalnie - zimą nie wystawić na balkon. Szczególnie wdzięcznie reaguje rosół; proces kwaśnienia przebiegnie efektywniej przy wysokiej temperaturze połączonej z dużą wilgotnością.

Zakupy pakować w pośpiechu oraz chaosie przy kasie. Zdecydowanym ruchem przygnieść gruszki albo pomidory. Świetnie sprawdza się worek z ziemniakami, ewentualnie opakowanie matiasów. Trzeba pamiętać o odpowiednim ustawieniu ostrej krawędzi, tak żeby siła nacisku miała szansę uszkodzić delikatną skórkę. Zgniecenia szybko zmiękną i podejdą wodą, a w pęknięciach w ciągu kilku godzin powinna rozgościć się pleśń. (...)

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej