Rodzice chronili mnie przed NIĄ. O śmierci dziadka starsza siostra powiedziała mi już po pogrzebie. Miałem może cztery albo pięć lat. Kąpiel w wannie – to jedno z pierwszych zachowanych wspomnień. Wanna w mieszkaniu tej drugiej babci. Dziś myślę, że rodzice poprosili, by wzięła mnie do siebie, gdy TAM działo się TO.

Parę lat później ta sama babcia zmarła nagle w naszym domu, piętro niżej. Chorowała kilka dni. Bałem się wejść do jej pokoju, a gdy wreszcie się na to zdobyłem, ona powiedziała coś, co mnie przestraszyło jeszcze bardziej: „Jak Bóg da, babcia wyzdrowieje”.

Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej