Kot niebieski
Martyna Bunda
Wydawnictwo Literackie, Kraków

Akcja rozpoczyna się w roku 1379. Kasztelanic z Rusiczyna śni, że jest psem i znajduje ciało trupa, a ja odczuwam podziw dla autorki, która po znakomitej „Nieczułości” odsłaniającej fragmenty kaszubskiej herstorii zmieniła kierunek i nową powieść osadziła w realiach zdecydowanie odleglejszych (chociaż geograficznie bliskich). Pomyślałam o Hilary Mantel i dworze Tudorów, przez głowę przemknął Sapkowski z „Narrenturmem”, za nim „Córki Wawelu” Brzezińskiej.

Pozostało 99% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej