Czasem, gdy czytamy jakąś książkę, marzymy, by poznać jej bohatera. Bo taki intrygujący, zabawny, inteligentny... Większości tych z „50 twarzy Tindera” Joanny Jędrusik nie chciałybyśmy poznać. Autorka, niestety, ich nie wymyśliła.

Jędrusik w wir Tindera – aplikacji na smartfony służącej do poznawania ludzi i umawiania się z nimi na randki – rzuciła się po rozstaniu z mężem. To wtedy założyła żartobliwy profil na Facebooku „Swipe me to the end of love” (swipe’owanie to przesuwanie w lewo profili tych osób, którym mówimy od razu „nie”, i w prawo tych, z którymi chcemy porozmawiać).

Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej