"Kult" Łukasz Orbitowski, Świat Książki, Warszawa

„Jak w domu!”, pomyślałem kilka lat temu, kiedy wkroczyłem do bośniackiego Medziugorie. Dziesiątki pielgrzymów klęczących na kamieniach, pod białym krzyżem, w kościółku, ale też tłoczących się pomiędzy rzędami straganów, polujących na figurki Maryi w rozmiarze od tych wielkości paznokcia do tych o gabarytach sporego krasnala ogrodowego. Napoje, ciasta, atmosfera festynu.

Do początku lat 80. była to uboga wieś. Aż w czerwcu 1981 r. szóstce nastolatków objawiła się na wzgórzu świetlista Pani, przedstawiająca się jako Błogosławiona Dziewica Maryja, która nawoływała ich do nawrócenia. Od tej pory sześcioro wizjonerów nazywanych jest „Widzącymi”.

Pierwsze lokalne komisje w latach 90. odrzucały prawdziwość cudu. Ratko Peric, ordynariusz miejscowej diecezji, na dowód tego, że nawet jeśli ktoś się objawił, to nie była to Maryja, wytykał nieścisłości w jej opisywanym zachowaniu. Kobieta nie zachowuje się bowiem tak jak Matka Boża: nie odzywa się pierwsza; śmieje się w dziwny sposób; pozwala na deptanie jej welonu, sukni i dotykanie ciała. W pamiętne czerwcowe dni „Widzący” zgodnie podkreślali, że objawienia ustaną po tygodniu, ale trwają do dziś, dziesiątki lat, co jest w historii maryjnych objawień wyjątkowo rzadkie.

Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej