"Po piśmie" Jacek Dukaj, Wydawnictwo Literackie, Kraków

Ta rozmowa nie miała początku. Jeszcze nie wcisnąłem przycisku „record”, a już Łukasz Orbitowski opowiadał o swojej nowej powieści „Kult” osnutej wokół cudów. Potem wyskoczył na chwilę z kawiarni, żeby oddać stylistce (zrobiłem duże oczy) ciuchy po sesji. W tym czasie Jacek Dukaj nieskutecznie namawiał kelnerkę, żeby wyciszyła muzykę.

Mieliśmy zacząć od upadku znaczenia książki, która – jak pisze Dukaj w „Po piśmie” – bardziej niż nośnikiem prawd i idei stała się „tokenem”. Dlaczego? Bo książka „to wciąż najprostszy, najpraktyczniejszy sposób, by spieniężyć popularność budowaną w sieciach transferu przeżyć”.

Ale zaraz! Skąd ta pesymistyczna wizja, w której jest już tylko dodatkiem do pisarskiej gonitwy za lajkami? Czy w świecie „po piśmie” znajdzie dla siebie miejsce? Czym jest transfer przeżyć? O tym właśnie będziemy rozmawiać, używając Dukajowych idiomów, więc wybacz, Czytelniku, ale zanim zaczniesz czytać zapis rozmowy, należy Ci się minisłowniczek:

Pozostało 96% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej