Po lekturze odczytów Czapskiego o Prouście Karpeles podążył za nim, by dowiedzieć się, kim był.

Był malarzem, któremu historia wytrącała pędzel z ręki. Pisarzem, który świat widział oczami poety. Był arystokratą o demokratycznych upodobaniach. Dziedzicem pałacu wyzutym ze wszystkiego, zamieszkałym w mnisim pokoju pod Paryżem. Polakiem z wyboru. Był kochankiem, którego wojna bezpowrotnie rozdzieliła z ukochanym.

Kiedy historia rozpostarła swoje czarne płótna, zajaśniał w blejtramie XX wieku. Kropka światła. Prawie nic. Aż tyle. Jak żółta chmura z jego obrazu pod takim tytułem.

Kawałek sznurka na blacie

Karpeles przytacza rozmowę Czapskiego z dziennikarzem „International Herald Tribune”. To malarstwo ukazuje codzienne zdarzenia, mówi reporter, banalne twarze ludzi, drobne rekwizyty życia, jak „stolik nocny z kawałkiem sznurka na blacie”. Artysta odpowiada: „Tak, to prawie nic. Ale to prawie nic oznacza wszystko”.

Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej