"Syrena i pani Hancock" Imogen Hermes Gowar, przeł. Anna Dobrzańska, Albatros, Warszawa

Przeszłość to podobno obcy kraj, gdzie wiele rzeczy robi się inaczej. Gowar, autorka „Syreny i pani Hancock” – debiutu, który trafił na kilka list najlepszych brytyjskich książek 2018 roku, a prawa do jego ekranizacji sprzedano na pniu – przekonuje, że z mieszkańcami XVIII-wiecznej Anglii łączy nas dużo więcej, niż wynikałoby z lektur z epoki. Że gdyby zdrapać konwenanse, hipokryzję i ocenzurowane wersje oficjalne, to okaże się, że stateczni przodkowie z portretów też mieli ciała – i używali ich całkiem nowocześnie.

– Kiedy ludzie myślą o końcu XVIII wieku, widzą świat z książek Jane Austen: dobrze wychowany, stateczny, uporządkowany, wszyscy przestrzegają reguł, żadnych skandali. Ewentualnie drugie ekstremum – niesamowite bogactwo, konsumpcja na pokaz, luksus i nadmiar oraz towarzysząca im rozpusta. Jakby nie było nic pomiędzy – mówi Gowar, gryząc herbatnika.

Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej