Lincoln w Bardo
George Saunders
Przeł. Michał Kłobukowski
Znak, Kraków

„Dziady” Adama Mickiewicza za moich szkolnych lat były lekturą obowiązkową. Na szczęście – tak wtedy myślałam – nie wszystkie części, ale ich fragmenty. Zapamiętałam niezbyt wiele: kolejne nieudane spiskowanie przeciwko zaborcom, cierpienie uczciwych i honorowych Polaków, pychę przechodzącą w chorobliwą manię u poety-bohatera. Ale prawdę mówiąc, z „Dziadów” Mickiewicza najlepiej zapamiętałam „Lawę” Tadeusza Konwickiego.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej