"Śpiewajcie, z prochów, śpiewajcie" Jesmyn Ward, przeł. Jędrzej Polak, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań

"Nasze małżeństwo" Tayari Jones, przeł. Aleksandra Wolnicka, Otwarte, Kraków

Ostatnie lata to m.in. dwa najważniejsze amerykańskie wyróżnienia, National Book Award i Pulitzer dla „Kolei podziemnej” Colsona Whiteheada, brytyjski Booker dla Paula Beatty’ego za „Sprzedawczyka”, Booker dla mieszkającego w USA Jamajczyka Marlona Jamesa (właśnie ukazała się jego najnowsza powieść „Black Leopard, Red Wolf” – przeprowadzony na serio zamach na arcybiały gatunek fantasy).

Zasłużony Nobel dla Amerykanki Toni Morrison (1993) był podwójnym aktem historycznej sprawiedliwości: pierwszą w historii nagrodą dla powieści czarnoskórego prozaika i pierwszą dla amerykańskiej pisarki. Proza, okazało się, ma nie tylko kolor skóry, ale też płeć. O ile wykształcone na białych uniwersytetach pod okiem białych profesorów pisarki przyjęły za swoje dziedzictwo zachodniej kultury – od Sofoklesa po Philipa Rotha (Tayari Jones w „Naszym małżeństwie” odwołuje się do „Odysei”, Jesmyn Ward we wcześniejszej powieści „Salvage the Bones” – do postaci Medei), o tyle napotykały opór, by przekonać czytelników, że pojęcie prozy „uniwersalnej” jest ideologicznym dogmatem.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej