Profesor Weigl i karmiciele wszy
Mariusz Urbanek
Iskry, Warszawa

Modernizacja na wzór zachodni nie pasuje do polskiej tradycji, dlatego wciąż ją odrzucamy, tak jak organizm odrzuca nieudany przeszczep. Tę tezę od dziesięcioleci powtarzają publicyści i pisarze. Od Żeromskiego po Szczerka, od Słonimskiego po Springera, od Mrożka po Bendyka. W konwencji serio i buffo, w eseju, w reportażu, w felietonie na wiele sposobów opisano, jak kolejne próby kopiowania Europy toną w Polsce w wiecznych bagnach opodal Obrzydłówka z „Siłaczki”.

W książce „Międzymorze” Ziemowit Szczerek objechał różne kraje regionu, by opisać, jak nasi sąsiedzi radzą sobie z problemem zawieszenia między Wschodem a Zachodem. Podróż zakończył w bazylice w Licheniu, bo jej odpustową estetykę uznał za kwintesencję polskiej tożsamości. Wielkomiejskiemu inteligentowi łatwo ją obśmiać, ale nie powinien tego robić, bo innej tożsamości zwyczajnie nie ma. Czy nam się to podoba czy nie, wszyscyśmy z Lichenia – twierdzi.

Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej