"Floryda" Lauren Groff, przeł. Dobromiła Jankowska, wyd. Pauza, Warszawa

Premiera: 24 kwietnia

Niezauważalnie stałam się kobietą, która wrzeszczy, a ponieważ nie chcę być kobietą, która wrzeszczy, której dzieci chodzą wokół z czujnymi, znieruchomiałymi buziami, zaczęłam po kolacji sznurować adidasy i wychodzić na spacer na szarzejące ulice, zostawiając rozbieranie, mycie, czytanie i śpiewanie oraz układanie chłopców do snu mojemu mężowi, mężczyźnie, który nie wrzeszczy.

Kiedy tak chodzę, wokół zapada zmierzch i dzienną okolicę stopniowo zakrywa druga. Niewiele jest latarni, a te, pod którymi przechodzę, sprawiają, że mój cień zaczyna figlować – ciągnie się z tyłu, galopuje do stóp, dokazuje, wyrywając do przodu. Dodatkowe światło pada jedynie z okien mijanych domów i z księżyca, który nakazuje mi spojrzeć w górę, w górę! Zdziczałe koty uskakują spod nóg, strelicje wychylają się z cienia, zapachy uwalniają się w powietrze: dębowy pył, śluzowce, kamfora.

Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej