1. Dawno, dawno temu, kiedy światu nie śniło się jeszcze o Margaret Atwood, była sobie Mary Webster. Jej rodziców w 1620 r. przywiózł do Nowej Anglii statek „Mayflower”. Zamieszkali blisko cieszącego się złą sławą Salem. I pewnie słuch by o Mary przez wieki zaginął, gdyby nie pewien prominentny hipochondryk, który któregoś razu zachorował naprawdę. Umierał w męczarniach. Rozpalony gorączką wyznał, że miał wizję: Mary Webster stała przy jego łożu i wkłuwała mu szpilki w stopy.

Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej