1. Dawno, dawno temu, kiedy światu nie śniło się jeszcze o Margaret Atwood, była sobie Mary Webster. Jej rodziców w 1620 r. przywiózł do Nowej Anglii statek „Mayflower”. Zamieszkali blisko cieszącego się złą sławą Salem. I pewnie słuch by o Mary przez wieki zaginął, gdyby nie pewien prominentny hipochondryk, który któregoś razu zachorował naprawdę. Umierał w męczarniach. Rozpalony gorączką wyznał, że miał wizję: Mary Webster stała przy jego łożu i wkłuwała mu szpilki w stopy. To wystarczyło, by czarownicę powiesić. Ale gdy sąsiedzi przyszli nazajutrz, aby odciąć sznur z jej zwłokami, okazało się, że Mary wciąż żyje. Ocalała. Zmarła dopiero kilkanaście lat później. A dokładnie 243 lata po jej śmierci na świat przyszła jej prapraprawnuczka: Margaret Atwood. Swojej prapraprababci zadedykowała „Opowieść podręcznej” i poświęciła wiersz „Half-Hanged Mary”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej