"Rozmemuary" Wojciech Kuczok, Wielka Litera, Warszawa

Przed trzema laty z okładem mianem "blogasków w okładkach" określiłem dzienniki Jacka Dehnela i Szczepana Twardocha. Twierdziłem wówczas (i nadal twierdzę), że to książki absolutnie zbędne i nudne jak flaki z olejem. Ten ostatni atrybut nie dziwi, wszak zapiski przeznaczone do natychmiastowej publikacji muszą być grzeczne i ulizane, wyprane z wszelkiej kontrowersyjności, naznaczone – by tak rzec – procesową ostrożnością.

„Rozmemuary” Wojciecha Kuczoka, choć nie zostały zapoczątkowane na Facebooku (jak zapiski Dehnela), z nieznośnym facebookowym lansem mają wiele wspólnego. Właściwie są z nim tożsame. Ostatecznie bowiem jedynym sensem „notowania codzienności” na portalu społecznościowym jest przekazywanie światu prostego komunikatu: „Zobaczcie, jaki jestem fajny i jakie wspaniałe mam życie”. To właśnie robi Kuczok w notacjach spomiędzy lipca 2014 i listopada 2018 r. Robi jednak coś jeszcze – manifestuje niebywały tupet.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej