Znacie kogoś sławnego? – pytają nas nastolatki, gdy dowiedzą się, że jesteśmy dziennikarkami, na warsztatach, zajęciach dla młodzieży, spotkaniach autorskich.

Momentalnie na czoło występują nam kropelki potu. Jakim znanym nazwiskiem możemy im zaimponować?

Zadie Smith? Dziwne miny, nie wiedzą kto to. Dan Brown? A, ten nudziarz od „Kodu Leonarda”, rodzice czytali. – To może premier Jarosław Gowin? – pytamy. To już desperacja. Gorzej być nie mogło.

Przed ostatecznym upadkiem w szufladkę śmierdzącą naftaliną ratuje nas ukryty w rękawie as.

Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej