Najbardziej nieoczekiwana książka roku to „Ogień i krew” George'a R.R. Martina. Zamiast pisać kolejny tom „Pieśni lodu i ognia”, czyli powstające już siódmy rok „Wichry zimy”, Amerykanin opisał historię rozgrywającą się trzy stulecia przed „Grą o tron”. Czy mamy się czuć oszukani? Tylko trochę, bo choć „Wichry...” to nie są, „Ogień i krew” (w Polsce ukazuje się w dwóch tomach) jest lepszy niż ostatnie dwa tomy „Pieśni…” – forma „kroniki” pozwala zagęszczać wydarzenia, dzięki czemu narracja jest płynniejsza, a tempo wyższe.

Pozostało 86% tekstu
Wyczerpałeś już limit bezpłatnych artykułów w tym miesiącu

Bądź na bieżąco - kup cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej