Anti social media. Jak facebook oddala nas od siebie i zagraża demokracji
Siva Vaidhyanathan
Przeł. Weronika Mincer i Katarzyna Sosnowska
W.A.B., Warszawa

– Jeśli ludzie udostępnią więcej rzeczy, świat stanie się bardziej otwarty i połączony. A taki świat jest lepszy – ogłosił Mark Zuckerberg w 2010 r. Osiem lat temu szef Facebooka mógł rzucać takie głodne kawałki, a krzywili się nieliczni. Dziś, po skandalu Cambridge Analytica, rosyjskiej ingerencji w wybory prezydenckie w USA i udziale platformy w rozpowszechnianiu mowy nienawiści w Mjanmie, upadł mit Facebooka jako czegoś więcej niż wyjątkowo skutecznej maszynki do zarabiania pieniędzy na naszej prywatności. Okazuje się, że jego „misyjne” ambicje tylko ułatwiają zadanie podmiotom, które chcą go wykorzystać do niecnych celów.

„W zasadzie Facebook ma dwie wady: dotyczą one tego, jak działa, i tego, jak ludzie z niego korzystają” – pisze Siva Vaidhyanathan. W „Anti Social Mediach” analizuje jego oparty na inwigilacji model biznesowy, uzależniające algorytmy, żerowanie na emocjach i najniższych instynktach. A także niebezpieczny paradoks: Facebook podważa naszą zdolność do wspólnego namysłu nad problemami. A sam jest jednym z nich.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej