Warto słuchać pisarzy. Oczywiście tych doświadczonych przez życie, znających jego odcienie, niekoniecznie z profesorskimi tytułami. Dzięki wrażliwości, otwarciu na innych i lekturom mądrych ksiąg są w stanie zdiagnozować nie tylko problemy współczesnego świata, ale także nierzadko przewidzieć przyszłość, wysłać ostrzegawcze sygnały, wskazać rozwiązania, które wyrwą nas z letargu i skłonią do działania.

– Czasu pozostało nam niewiele, jeśli wciąż jeszcze chcemy uratować Ziemię – mówiła kilkanaście miesięcy temu w „Wysokich Obcasach” Margaret Atwood. – Zapełniliśmy oceany plastikiem i zmierzamy ku samozagładzie.

Wtóruje jej inna pisarka, Annie Proulx, która w czerwcu odwiedziła Puszczę Białowieską. – Jeśli nie przestaniemy wycinać drzew, jeśli nie zaufamy prawom natury, udusimy się. Reszta żyjących istot sobie poradzi, tylko my – podobno tacy wyjątkowi – znikniemy na dobre – przekonywała.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej