Wyobraźcie sobie miejsce, w którym zgromadzono wszystkie wstydliwe dziś wspomnienia o kiczowatych początkach III Rzeczypospolitej. To właśnie Wymazane – miasteczko zimniejsze niż Suwałki, w którym biblioteka zamieniła się z czasem w dyskotekę, są nawiedzone Tesco i kościół, bar o nazwie Bar, zakład pogrzebowy Śmiertex i brak perspektyw. No i trasa, ale jagód sprzedawać się nie da: raz – że w okolicy jeżdżą same tiry, dwa – że w lesie rosną same trujaki.

W mieście mieszka za to Dawid, cud-chłopak, któremu szczególnie podobają się baby o obwisłych cycach i z wąsem. Bo w tej opowieści z marginesu mapy nie przeczytamy o miłości między dystyngowaną arystokratką i młodym chłopcem, ale właśnie o perwersyjnych starych babach, które lubią, gdy ktoś im wymiętosi cyca.

„Wymazane” Michała Witkowskiego pokazuje, że Polska to palimpsest, na którym skreślona została nowa rzeczywistość udająca, że starej nigdy nie było. Już tylko tam, na obrzeżach mapy, prawie w Rosji, czują dreszcz podniecenia na myśl o zakupach w tikejmaksie, tylko tam słuchają porad wróżbitów.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej