...że wakacje, wakacje – i już po wakacjach.

Cośmy mieli smutków i radości, to aż strach detalicznie sobie przypominać, a i syntezy żadnej się z nich nie wykroi. Wszelako wypada wyłuskać z tych dni parę drobiazgów, nie pierwszej może ważności, lecz zalecających się tak niebagatelnym urokiem, że nie sposób o nich nie napisać. Piszmy więc...

...że – po pierwsze – był mundial i działo się, że hej.

A pośród feerii dogłębnych analiz, biadań i zachwytów (nie nad polską piłką, niestety) pojawił się głos bodaj przeoczony, choć fundamentalny. Oto niezawodna profesor Magdalena Środa odkryła optymistyczny aspekt porażki naszej nieszczęsnej reprezentacji. Otóż okazuje się, iż „najważniejsze jest jednak to, że porażka »naszych chłopców« może zwiastować porażkę idei państwa narodowego”. Ni mniej, ni więcej. A co więcej, „mundial pokazał, że dla piłkarzy znacznie ważniejsza jest aktywność w lokalnych, ponadnarodowych klubach niż reprezentowanie państwa” i – pora na marzenie pani profesor – „tak właśnie można sobie wyobrazić przyszłą Unię Europejską: nie jako związek państw narodowych, ale związek rozlicznych i zróżnicowanych wspólnot lokalnych”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej