Niemieccy słuchacze! Przemówienia radiowe z lat 1940-1945, Thomas Mann

Przeł. Małgorzata Łukasiewicz
Ossolineum, Wrocław

Co najmniej od czasów romantyzmu zdarza się, że znakomity pisarz, niegdyś występujący w roli nadwornego zabawiacza i pierwszego poddanego władcy (którego w każdym momencie, jak Owidiusza, można było wygnać z królestwa), w taki czy inny sposób sięgał po rząd dusz – symboliczne bądź realne przywództwo nad narodem.

Dla nas kimś takim był dzierżący władzę nad pozbawionymi państwa Polakami Mickiewicz, dla Niemców – Goethe sprawujący władzę nad rodakami rozproszonymi między wiele krajów i kraików. Potem – nie wszędzie oczywiście – nadeszła bardziej demokratyczna epoka, w której pisarze mogli sięgnąć po realną władzę polityczną. Dziś celują w tym kraje Ameryki Łacińskiej. Prezydentem Peru nie tak dawno chciał zostać noblista Mario Vargas Llosa (przegrał w drugiej turze), a kilka miesięcy temu najwyższy urząd w Kostaryce objął Carlos Alvarado Quesada – wcześniej nagradzany autor m.in. powieści historycznych.

Pozostało 88% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej