Brotopia. Breaking up the Boys’ Club of the Sillicon Valley
Emily Chang
Penguin Random House, Nowy Jork

Był rok 1998, gdy 23-letnia Marissa Mayer po raz pierwszy uświadomiła sobie, że jest sama. Studentka przeglądała właśnie uczelnianą gazetkę Uniwersytetu Stanforda, gdy jej uwagę zwrócił artykuł z listą szkolnych celebrytów. Wśród nich obok m.in. „wrednego kolesia z punktu pocztowego” znalazła opis „blondynki z zajęć informatyki zaawansowanej”. „Zaraz, przecież ja chodzę na te zajęcia. Powinnam znać tę dziewczynę” – pomyślała, nie mogła sobie jednak przypomnieć nikogo takiego. Po chwili zrozumiała, że tekst mówi o niej. Zaraz potem – że na wielu technicznych zajęciach jest jedyną kobietą.

Po studiach otrzymała 14 ofert pracy, ale wiedziała, że nie chce być już jedyną kobietą na sali. W pewnym start-upie miała być jedyną inżynierką wśród 50 inżynierów. „Widziałam te spojrzenia, czułam się tam dziwnie. Nie chciałam tam pracować”. Podczas kolejnej rozmowy znów powiedziano jej: „Będziesz tu pierwszą kobietą inżynierem”, i już miała zrezygnować, ale usłyszała też frazę: „Zależy nam na tym, żeby pracowało z nami wiele silnych kobiet”. Kiedy podpisała umowę, była pracownikiem numer 20, pierwszą inżynierką, ale za to siódmą kobietą.

Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej