Bill Clinton i James Patterson, "The President Is Missing", Little, Brown and Company, Boston

Prezydent USA ma prawdziwe kłopoty. Nie dość, że cwani, powodowani jedynie interesem własnym politykierzy opozycji straszą go – z mocno wątpliwych powodów oczywiście – impeachmentem, to jeszcze Ameryce grozi Śmiertelne Niebezpieczeństwo w postaci wyjątkowo zjadliwego wirusa komputerowego, który może wyczyścić dane ze wszystkich urządzeń podłączonych do sieci.

A to oznacza koniec nie tylko umieszczania zdjęć śniadania na Instagramie i umawiania się na randki przez Tindera. Znacznie więcej: wszystkie konta bankowe zostaną dokumentnie wyczyszczone, padnie sterowana komputerowo elektryczność i oczyszczalnie ścieków, szpitale nie będą miały, jak przeprowadzać operacji, samoloty przestaną latać, a rakiety zostaną w silosach w razie ataku.

Jeśli wirus, nazwany „Wieki Ciemne”, zostanie aktywowany, USA czeka w zasadzie powrót do średniowiecza, a już na pewno chaos, zawalenie się gospodarki, handlu, obronności oraz dziki zachód na ulicach. I tylko on, William Jefferson Clinton – pardon, Jonathan Lincoln Duncan – może uratować Amerykę. A przy okazji zmniejszyć polityczną polaryzację, wprowadzić większą kontrolę dostępu do broni palnej i bardziej progresywne podatki.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej