Demon ruchu, duch czasu, widma miejsc. Fantastyczny Grabiński i jego świat
Joanna Majewska
Ossolineum, Wrocław

Muzeum dusz czyśćcowych. Opowieści niesamowite
Stefan Grabiński
Wybór i posłowie Maciej Płaza
Vesper, Czerwonak

Każdy chyba zna to dziwne uczucie, gdy jego nowoczesny gadżet zachowuje się tak, jakby został opętany przez złe duchy. A to nawigacja w samochodzie chce nas zabić, każąc nam jechać ku przepaści, a to dostajemy maila od zmarłego przyjaciela.

Takie zdarzenia mają zazwyczaj jakieś proste, racjonalne wytłumaczenie. Nawigacja chwilowo straciła kontakt z satelitą. Mail jest nie od przyjaciela, ale od wirusa. Czasem jednak żadnego wyjaśnienia nie ma i wtedy ciarki przejdą po grzbiecie nawet największemu racjonaliście. Aż dziwne, że autorzy horrorów – z małymi wyjątkami – tak rzadko odwołują się do tego uczucia.

Do wyjątków należy nasz klasyk Stefan Grabiński. Potrafił w czytelniku wywołać ciarki, opisując to, co wówczas było szczytem nowoczesności – lokomotywę parową czy telegraf elektryczny.

Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej