Kirke
Madeline Miller
Przeł. Paweł Korombel
Albatros A. Kuryłowicz, Warszawa

Nie trzeba być ekspertką od mitologii greckiej, żeby docenić „Kirke”, ale pomaga, jeśli ze szkoły została ci choć szczątkowa wiedza o lokatorach Olimpu i ich tyleż rozrywkowych, co paskudnych obyczajach. Lektura powieści Amerykanki Madeline Miller jest wtedy jak wizyta po latach u dalekiej rodziny. Jako dziecko słyszało się smakowite historie o ciotkach, dziadkach i kuzynach, ale w wersji ocenzurowanej; dorosły dostaje pełną opowieść, ze wszystkimi pikantnymi detalami.

Pozostało 98% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej