Tekst pochodzi z "Książek. Magazynu do Czytania", którego premiera już we wtorek, 24 kwietnia

Od czasu słynnego debiutu, który napisała jako maturzystka, tajemnicą pozostaje, jak udaje jej się przenieść strzępy podsłuchanych na ulicy rozmów na papier i zmienić je w pierwszorzędną literaturę. Na jej nową powieść trzeba było czekać sześć lat, więc niektórzy prorokowali, że po trzech dotychczasowych, w tym jednej nagrodzonej Nike, paru dramatach i zbiorach felietonów oraz jednej płycie jej talent w końcu się wyczerpał. Mamy dla nich złą wiadomość. Drapieżność i fenomenalne ucho wracają.

Siedzimy wśród kartonów i przygotowanych do wywózki rzeczy – pisarka właśnie się przeprowadza. Chwilę rozmawiamy, zanim włączę dyktafon, a Masłowska obiecuje, że gdy tylko zrobi herbatę, „zacznie mówić zredagowanymi zdaniami”.

Natalia Szostak: Podobno się skończyłaś?

Dorota Masłowska: Kończę się bezustannie, odkąd się zaczęłam. Rok temu w bibliotece na Koszykowej jacyś ludzie zorganizowali nawet dyskusję panelową o tym, dlaczego przestałam pisać.

Chociaż pisałaś.

To nie wystarczy. Nie publikowałam z tego codziennie relacji na Instagramie. Pisanie jest czynnością dość nieefektowną, a współczesność ma swoje wymagania. Nieustannie trzeba podtrzymywać swoją obecność, aktualizować wizerunek, podtrzymywać relację z czytelnikiem. Książka istnieje parę miesięcy, tak długo, jak długo mówi się o niej w mediach. I to te marketingowe głupoty narzucają rytm tworzenia.

CZYTAJ TAKŻE: Czapliński o "Innych ludziach": nowa książka Doroty Masłowskiej zasługuje na najwyższe oceny

Tymczasem ja roszczę sobie prawo do znikania, bo artysta musi znikać, zbierać się w sobie, zagęszczać się wewnętrznie. Ludzie mają za dużą łatwość wyrażania myśli, co gorsza, często nie swoich.

Mam takie naiwne przekonania, że za pisaniem muszą stać szczere emocje i potrzeba wyrażenia swojego istnienia w tym momencie. Coś musi cię porwać, coś większego niż ty.

Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej