Ktoś na górze mnie nienawidzi
Hollis Seamon
przeł. Marta Bogacka
Linia, Ożarów

Tak jest i tym razem. „Ktoś na górze mnie nienawidzi” to inteligentnie napisana historia miłosna, której akcja rozgrywa się na hospicyjnym oddziale. Bohaterem jest siedemnastoletni Richie, „recydywista” wielokrotnie powracający do szpitala. Chłopak jest bystry, dowcipny, zachłannie spragniony życia, miłości, seksu, wrażeń, emocji, podczas gdy szpitalna egzystencja jest nieznośnie monotonna. „Umieranie jest nudne” – mówi.

Przy chłopcu trwają matka, a także rockandrollowa babcia i wujek chuligan. Tuż obok – piękna dziewczyna strzeżona przez groźnego smoka, brutalnego ojca. Personel po cichu sprzyja młodym kochankom, ale regulamin szpitalny jest nieubłagany – Romeo na wózku i Julia bez włosów nie mają lekko. Tym bardziej że na scenę wkraczają policjanci i prawnicy.

Debiutancka książka Hollis Seamon nie jest dziełem przypadku – autorka wiele miesięcy spędziła na dziecięcym oddziale szpitalnym, gdzie doglądała swojego chorego syna. Tak pisze o pobycie w hospicjum: „Największe wrażenie robiły na mnie nastolatki. Nieważne, jak były chore – uparcie pozostawały nastolatkami. Zbuntowanymi, pyskatymi, zuchwałymi. A przy tym cudownie zabawnymi. Często nocami gromadziły się przy stanowisku pielęgniarek – rozmawiały, śmiały się i flirtowały. Leżałam na łóżku polowym obok mojego syna i słuchałam. Właśnie stąd wziął się Richie – siedemnastoletni narrator tej opowieści”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej