Od solidarycy do TypoPolo. Typografia a tożsamości zbiorowe w Polsce po roku 1989
Agata Szydłowska
Ossolineum, Wrocław

To pytanie może się wydać absurdalne zarówno osobom zawodowo zajmującym się literami, jak i tym, którzy nie odróżniają Helvetiki od Comic Sans. Pierwsi – świadomi wagi ogonków, kresek, kropek – odpowiedzą, że Polska ma swój krój pisma już od 90 lat. A drudzy zapewne nigdy się nad tym nie zastanawiali. Dla ludzi niezajmujących się typografią litery są jak powietrze: wszechobecne, niezbędne do życia, ale przezroczyste.

Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej